Ukraina: solidarność i nienawiść

Oskarżony: Igor Isajew, lat 37, obywatel polski, urodzony w Zaporożu, dziennikarz publikujący jako „Ukrainiec w Polsce”.

Oskarżenie z art. 133 kodeksu karnego o to, że 4 października 2020 r. określił Rzeczpospolitą Polska słowem obraźliwym („Polsko, zaiste, ty ….”), za co prokurator żąda 10 000 złotych grzywny i pokrycia kosztów procesu przed Sądem Okręgowym w Warszawie.

Na sali kilkoro dziennikarzy, Telewizja KOD prowadzi relację. Są Obywatele RP, student z Court Watch i osoby z biało -czerwonymi opaskami na rękawach.

Ubrany w kamizelkę z dewizką i muszkę pod szyją oskarżony nie przyznaje się do winy. Na pytania prokuratora wyjaśnia, że była to konkluzja dłuższego wpisu na temat spontanicznego zgromadzenia pod ambasadą Federacji Rosyjskiej ku pamięci znanej mu osobiście Iriny Sławiny, rosyjskiej opozycjonistki, która samospaliła się w proteście przeciw prześladowaniu jej przez władze. Uczestniczki protestu, znajome Isajewa, zostały spisane przez policję i obawiały się przekazania ich danych ambasadzie Federacji Rosyjskiej. Takie praktyki miały miejsce w Portugalii, o czym pisały media.

Akta sprawy liczą 400 stron. Zawarto w nich informacje z prokuratur z całego kraju, które prowadziły sprawy o mowę nienawiści wobec Ukraińców, co zgłaszał Igor Isajew.

Świadek Mirosław Hada, prezes Fundacji Polskiego Państwa Podziemnego, która prowadzi Instytut do Walki z Antypolonizmem (autor doniesienia do prokuratury) stwierdza, że „Polska jest jednym z niewielu narodów świata, który ma niewiele spraw, za które powinna się wstydzić”.

W mowie końcowej prokurator wyraża zdziwienie, że na podstawie oceny działania policji oskarżony zaatakował państwo polskie. – A policja to kto – najemnicy? – odpowiada mu mecenas Radosław Baszuk. – Nie mają orzełka na mundurze? Policjant uosabia państwo, a prokuratura nie zainteresowała się nawet, czy podejrzenia o przekazaniu Rosjanom danych protestujących były prawdziwe.

Radosław Baszuk

– Poza tym Polska to nie Rzeczpospolita Polska, którą chroni kodeks karny – stwierdza obrońca Isajewa. Artykuł 133 k.k. wywodzi się z przedwojennego kodeksu Makarewicza, wzorowanego na kodeksie faszystowskich Włoch. Majestat Rzeczpospolitej Polskiej na wypowiedzi Isajewa nie ucierpiał, ani porządek publiczny, ani bezpieczeństwo państwa. To kontekstu powinien być podstawą oceny tej wypowiedzi. Wnoszę o uniewinnienie.

Sędzia upomniał Isajewa by wyjął ręce z kieszeni, a podczas jego ostatniego słowa wyprosił z sali starszego pana, głośno oburzającego się na to, co słyszał.

– Pan prokurator odziera mnie z polskości, twierdzi że nie mogę być obywatelem polskim, a ja nim jestem od wielu lat – mówił Isajew. – Chodziło o poniżenie kogoś, kto urodził się gdzie indziej niż w Polsce. Stąd te 400 stron akt sprawy, stąd informacja o niej w TVP Info w pół godziny po moim pierwszym przesłuchaniu. Czy kochając Polskę nie możemy mówić, że ktoś ją hańbi? Jest w Polsce wspaniała solidarność z Ukraińcami, ale jest i nienawiść.

Wyrok zostanie ogłoszony w przyszły czwartek, 7 kwietnia 2022.

Andrzej Krajewski

Towarzystwo Dziennikarskie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *