Jak pokonać „biały ekran” w WordPressie

Bogdan Miś

WordPress to wspaniały system do prowadzenia i redagowania witryn internetowych – od prostych blogów, do dużych i złożonych witryn. Jest dość łatwy; nie wymaga głębokiej znajomości żadnych specjalnie wyrafinowanych narzędzi.

Ale czasami bryka. Wpisujesz adres witryny, widzisz go w pasku przeglądarki – i nic się nie dzieje. Co gorsza, nie masz również dostępu do panelu administracyjnego i jesteś zupełnie bezradny. Pokazał się słynny „biały ekran”.

Nie ma wyjścia: musisz prosić o pomoc obsługę serwera, korzystać ze wsparcia technicznego dostawcy hostingu…

Niekoniecznie.

Zacznijmy od przyczyny. Najczęstszą przyczyną takiej sytuacji jest któraś z użytych w witrynie wtyczek (plugin); zazwyczaj przykrość cię spotka po aktualizacji jakiejś wtyczki. Albo ma jakieś „dzikie” wymagania, albo zawiera jakiś błąd, albo jakoś interferuje z czymś tam w witrynie. Nieważne. Troszkę bardziej (ale naprawdę tylko troszkę) „kumaty” admin powinien sobie z tym dość prosto poradzić.

Robi się to mianowicie tak. W momencie zakupu hostingu dostajesz od dostawcy dostęp do głównego panelu administracyjnego, ale to, co ci będzie faktycznie potrzebne (i które to informacje zawsze dostaniesz kupując hosting), to parametry dostępu do witryny przez protokół ftp. Zazwyczaj w tym ogólnym panelu administracyjnym dostawcy będzie też manager plików (najczęściej będzie się nazywał po prostu files), który najzupełniej wystarczy. Ale można też do komunikacji przez ftp użyć świetnego programu FileZilla – tyle że to już odrobinkę wyższa szkoła jazdy.

W każdym razie dostałeś się do głównego katalogu swojej witryny. W wypadku WordPressa będzie to katalog public_html.

I teraz robisz taki myk:

Znajdujesz katalog plugins, korzystając ze ścieżki public_html/wp-content/plugins. Zmieniasz nazwę tego katalogu – na przykład, na plugins_old. Czekasz chwilę – i z powrotem przywracasz katalogowi dawną nazwę.

I w tym momencie na ogół dzieje się cud: twoja witryna zaczyna działać, „biały ekran” wypełnia się znajomą treścią. Co prawda, witryna wygląda jakoś inaczej niż poprzednio. Wiele dni wybierałeś wtyczki i je ustawiałeś – a tu masz swoją witrynę w „gołym” WordPressie, zachowany jest tylko szablon.

Ale masz dostęp do panelu administracyjnego! A o to chodziło. Korzystasz z opcji WTYCZKI i widzisz, że one wszystkie są obecne. Tylko wszystkie są wyłączone.

No i teraz zaczyna się robota żmudna, ale łatwa. Włączasz wtyczki po kolei, jedna po drugiej – i patrzysz co z tego wyniknie. Jak witryna za którymś razem „padnie” – masz sprawcę nieszczęścia. Postępujesz jak poprzednio, znów się dostajesz do panelu administracyjnego WordPressa i albo sprawcę kasujesz, albo wyłączasz i czekasz na kolejne aktualizacje.

Taka uwaga: nigdy nie ustawiaj wtyczek na automatyczną aktualizację (da się to zrobić; nie powiem – jak, bo tego właśnie robić nie należy). Aktualizuj wszystko zawsze ręcznie i starannie zapisuj, co zaktualizowałeś. Jak witryna padnie – nastąpi to właśnie po ostatniej aktualizacji – i już masz winowajcę. Szukanie „sztuka po sztuce” odpadnie. Jeśli aktualizujesz automatycznie – możesz w ogóle nie wiedzieć, jakie zmiany nastąpiły.

I jeszcze jedna rada: zainstaluj z repozytorium wordpressowych wtyczek coś, co się nazywa Enhanced Plugin Admin. Doda ona do wykazu twoich wtyczek mnóstwo pożytecznych informacji. Ostrzeże o usunięciu wtyczki z repozytorium WordPressa, pokaże jej ocenę przez innych użytkowników, wskaże wreszcie jej wiek. Nic nie musisz ustawiać ani zmieniać: domyślnie kolor wszystkich ostrzeżeń jest czerwony, alarm się pokaże, gdy wtyczka będzie miała mniej niż 75% ocen pozytywnych.

Bardzo to jest przydatne.

A, jeszcze jedno. Czasami przyczyną „białego ekranu” nie jest wtyczka. Wtedy jest kłopot. Ale – używam już WP bardzo długo, kilkanaście lat – z inną przyczyną się nie zderzyłem. A z awarią wtyczki – wiele razy.

Close Menu